Japonia,  Podróże,  Życie

Shinrin yoku, japońska kąpiel leśna, która zmienia sposób patrzenia na spacer

W Japonii las pachnie inaczej.

Nie mam innego sposobu żeby to wytłumaczyć. Wchodzisz między drzewa i coś się zmienia — nie tylko w krajobrazie ale w tobie. Powietrze jest inne. Cisza jest inna. Nawet temperatura jest inna, nawet kiedy różnica wynosi może dwa stopnie.

Japończycy mają na to słowo: shinrin yoku. Dosłownie tłumaczy się jako kąpiel leśna. Ale nie chodzi o wejście do rzeki. Chodzi o zanurzenie się w lesie wszystkimi zmysłami, nie po to żeby gdzieś dojść, nie żeby spalić kalorie, nie żeby zaliczyć szczyt. Po to żeby być.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o shinrin yoku, wydało mi się że to kolejna japońska filozofia którą Zachód chętnie kupuje w ładnym opakowaniu. Ale kiedy byłam w japońskich lasach, w lasach hinoki na Sikoku, w bambusowych gajach niedaleko Tokio, w górskich parkach narodowych Kiusiu, zrozumiałam, że to nie o to chodzi czy to filozofia czy nie. To działa ! Temu się nie da zaprzeczyć, więc nie szukajmy wymówek czy punktów do krytyki. Jeśli coś działa i robi nam dobrze, skorzystajmy z tego !

Japońskie lasy wyglądają inaczej niż nasze

Zanim powiem jak shinrin yoku działa, muszę powiedzieć jak japońskie lasy wyglądają. Bo to nie jest bez znaczenia.

Przy japońskich świątyniach rosną sugi, czyli kryptomerie japońskie, narodowe drzewo Japonii. To drzewa które zadziwiają już przy pierwszym spojrzeniu. Jedne są smukłe i strzeliście wysokie, wąskie jak kolumny, tak szczupłe że wydają się nierealne. Inne są potężne do tego stopnia że nie sposób ich objąć ramionami, ich pnie mają kilka metrów obwodu i stały w tym samym miejscu przez setki lat. W naturze suga dorasta do ponad pięćdziesięciu metrów wysokości. Kiedy stoisz między nimi i patrzysz w górę, masz wrażenie że las nie ma sufitu.

I jest jeszcze bambus. Zupełnie inny. Delikatny na zewnątrz, sprężysty, z cienką ścianą i pustym środkiem. I właśnie to sprawia że kiedy wieje wiatr, bambusowy las robi coś czego nie robi żaden inny las na świecie.

Pamiętam dzień kiedy stałam w bambusowym gaju i nagle zaczął wiać wiatr. Bambusy zaczęły się obijać o siebie. Wydawały przy tym pusty, miękki dźwięk, trochę jak wietrzne dzwonki. Nie wiedziałam że to zupełnie normalne. Miałam przez chwilę wrażenie że zaraz wszystkie ruszą i położą się na ziemię. Nie położyły się. Tylko kołysały i dzwoniły.

Szum bambusowych liści jest też zupełnie inny niż szum drzew. Lżejszy. Szybszy. Nie wiem jak to lepiej wytłumaczyć, ale brzmi inaczej niż wszystko co znasz z polskich lasów.

Co to jest shinrin yoku

Shinrin yoku to praktyka chodzenia po lesie powoli i uważnie. Bez słuchawek. Bez telefonu w ręku. Bez celu w postaci konkretnego miejsca do dotarcia.

Chodzi o to żeby słyszeć: liście, wodę, ptaki, własne kroki. Żeby widzieć: fakturę kory, kolor mchu, jak światło przebija się przez gałęzie. Żeby czuć: wilgotność powietrza, chłód cienia, zapach żywicy.

Natura jest dla mnie niezwykle inspirująca i medytacyjna. Samo otoczenie się zielenią ma na nas zbawienny wpływ. A jeśli dodamy do tego ciszę i szum drzew, mamy już naprawdę niezły relaks, dostępny zupełnie za darmo.

Jest też jeden wymiar który rzadko się opisuje: kiedy oddychamy w lesie, wdychamy fitoncydy, czyli naturalne substancje lotne wydzielane przez drzewa. Stymulują one układ odpornościowy przez zwiększenie aktywności komórek NK, czyli naturalnych komórek zabójczych które zwalczają infekcje i komórki nowotworowe. Obniżają poziom kortyzolu, hormonu stresu. Regulują ciśnienie krwi i tętno. Las dosłownie leczy od środka, przez każdy oddech.

Jak praktykować shinrin yoku

Nie ma listy zasad której trzeba się trzymać. Ale jest kilka rzeczy które pomagają.

Zostaw telefon w kieszeni. Możesz go wziąć żeby sfotografować coś co cię zatrzymuje, ale nie żeby sprawdzać wiadomości.

Idź wolniej niż zwykle. Shinrin yoku to nie spacer rekreacyjny w tempie nordic walking. To marsz który zatrzymuje się kiedy coś przykuje uwagę.

Używaj wszystkich zmysłów. Dotknij kory drzewa. Powąchaj powietrze po deszczu. Posłuchaj jak las brzmi kiedy wiatr przechodzi przez korony.

Nie planuj trasy. Albo planuj bardzo luźno. Chodzi o bycie w lesie, nie o dojście z punktu A do B.

Zostań przynajmniej dwie godziny. Badania pokazują że pierwsze efekty pojawiają się po mniej więcej stu dwudziestu minutach. Krótszy spacer jest przyjemny, ale to nie jest jeszcze kąpiel.

Wróć regularnie. Shinrin yoku działa kumulatywnie. Jeden spacer to dobry początek. Regularność to zmiana.

Jak ja chodzę po lesie

Ja osobiście wynoszę pobyt w lesie na jeszcze wyższy poziom. Dosłownie studiuję naturę z uważnością. Zatrzymuję się przy rzeczach które inni mijają: przy bryle mchu na kamieniu, przy tym jak kora się łuszczy, przy sposobie w jaki liść trzyma kroplę wody po deszczu.

I fotografuję. Nie dla statystyk, nie dla Instagrama. Po to żeby ćwiczyć tę sztukę patrzenia także w domu. Żeby móc wrócić do lasu kiedy nie ma lasu pod ręką.

Te fotografie są w Kolorach Japonii Zieleń. Japońskie lasy, bambusowe gaje, mech, światło między drzewami, cisza którą można poczuć przez zdjęcie. Jeśli ta estetyka cię wciąga, to właśnie tam ją znajdziesz.

Shinrin yoku w Polsce

Nie musisz jechać do Japonii żeby praktykować kąpiele leśne. Polska ma naprawdę piękne lasy: Bieszczady, Puszcza Białowieska, Bory Tucholskie, lasy Mazurskie.

Różnica jest tylko jedna. Japońskie lasy mają w powietrzu fitoncydy z sugi i hinoki, które mają wyjątkowo silne właściwości. Ale każdy las produkuje fitoncydy. Każdy las działa.

I każdy las ma swój dźwięk. Swój rytm. Swój oddech.

Warto posłuchać.

Według mnie też, właśnie teraz jest najlepsza pora do tego, by udać się do lasu. Kiedy zmienia swoje oblicze, kiedy wilgotna ziemia pachnie, kiedy liście zapraszają do obserwacji. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.