Bez kategorii

Japonia dla introwertyków

Pierwsze kilka wyjazdów do Japonii nie zrobiło mi dobrze.

Wiem, że to nie jest popularne zdanie na blogu o Japonii. Ale to prawda. Nie pojechałam tam bo chciałam. Mój mąż miał tam pracę i życie nas tam po prostu pchnęło. I wracałam nie dlatego, że pragnęłam wracać, ale dlatego, że tak wyglądała nasza rzeczywistość.

A ja musiałam sobie to układać.

Miałam neofobię, lęki i depresję. Japonia była nowym, obcym, często przytłaczającym miejscem. Jedzenie było inne, ulice były inne, zasady były inne. Nie umiałam sobie tego poukładać. Wracałam z mieszanymi uczuciami, z poczuciem że coś mi umknęło, że inni widzą to co ja przegapiam.

Ale z czasem zrozumiałam dlaczego to wszystko jednak jakoś działało, mimo że nie powinno. Nie dlatego że Japonia mnie oczarowała od razu. Ale dlatego że nie wypychała mnie bardziej poza strefę komfortu niż byłam w stanie wytrzymać. Była wymagająca, ale po swojemu cicho. Nie krzyczała na mnie. Nie wymagała żebym była kimś innym.

To jest coś czego nie umiałam nazwać przez lata. Teraz umiem.

 

Przestrzeń która nie wymaga od ciebie niczego

Japonia jest zbudowana wokół szacunku do przestrzeni drugiego człowieka. W metrze nikt nie rozmawia przez telefon. W restauracji nie przekrzyczysz sąsiedniego stolika. W kolejce nikt nie komentuje na głos jak długo czeka. W sklepie nikt nie pyta cię o weekend. Na parkingu każdy „trzyma się” swojego wyznaczonego miejsca. 

Nie musisz wchodzić w interakcje, bo po prostu nie jest to wymagane. Masz przestrzeń na przetworzenie tego co widzisz, na zebranie odwagi na więcej, na bycie w nowym miejscu we własnym tempie. Dla kogoś z lękami to jest naprawdę dużo.

Samotny obiad w japońskiej restauracji to norma, nie powód do współczującego spojrzenia. Osoba siedząca samotnie na ławce wcale nie oznacza, że coś jest nie tak. Przestrzeń do bycia samemu ze sobą jest tu traktowana normalnie, nie jak problem do rozwiązania.

Japończycy nie są tak nieśmiali jak się mówi

Jest jedno nieporozumienie które chcę sprostować, bo sama mu przez lata ulegałam.

Japończycy nie są z natury zamknięci. Poza popularnymi szlakami turystycznymi bardzo często zapraszają do interakcji, prostym pytaniem, pomocą na ulicy, uśmiechem, ciekawością. Wielokrotnie zwracano na mnie uwagę właśnie dlatego, że byłam obcokrajowcem, że wyglądałam inaczej, że mnie nie rozumieli ale chcieli spróbować. Pytali z jakiego kraju pochodzę, co można u nas zjeść dobrego. 

Tyle że to wszystko jest bardzo delikatne i nienarzucające. To zaproszenie, nie wymóg. Możesz odpowiedzieć albo nie. Oni sami rozumieją, że nie zawsze mamy ochotę na kontakt. I po mojemu, po wielu latach, mile widziany jest uśmiech, proste dziękuję albo dzień dobry po japońsku. To otwiera zupełnie inne drzwi.

Ale jest w tym wszystkim coś co nie daje mi spokoju.

Kiedy przestrzeń staje się murem

Japonia ma jeden z najwyższych wskaźników samotności na świecie (nie, nie samobójstw). Problem hikikomori, czyli osób które całkowicie wycofują się z życia społecznego i zamykają w domach na miesiące albo lata, jest na tyle poważny, że rząd powołał ministra ds. samotności. Związki partnerskie zawierane są coraz rzadziej. Rodzi się coraz mniej dzieci. Niektóre badania pokazują, że znaczna część Japończyków nie ma bliskiej osoby z którą mogliby porozmawiać o czymś osobistym.

Czy kultura nienarzucania się nie zaszła za daleko? Czy szacunek do przestrzeni drugiego człowieka nie stał się miejscami wymówką, żeby w ogóle nie próbować?

Nie wiem. Ale to pytanie zostaje.

Bo potrzebujemy ciszy i przestrzeni, to prawda. Ale potrzebujemy też nieco interakcji. Potrzebujemy żeby ktoś nas zobaczył, usłyszał, zapytał jak się czujemy. I jeśli kultura systemowo to utrudnia, to nawet najbardziej introwertyczna osoba w końcu poczuje tego brak.

 

Wybór, który daje Japonia

Dla turysty Japonia jest miejscem w którym można odetchnąć. Można być cicho, można nie tłumaczyć się z potrzeby spokoju, można przetworzyć świat we własnym tempie. To jest naprawdę coś.

Ale dla mieszkańca? Czy ta sama przestrzeń która dla przybysza jest ulgą, dla kogoś kto żyje tu całe życie nie staje się pułapką? Czy wybór jest naprawdę wyborem, czy po prostu niepisaną zasadą której wszyscy przestrzegają bo tak trzeba?

I jest jeszcze jedno pytanie które zostawiam otwarte, bo nie mam na nie odpowiedzi. Czy to jest problem Japonii? Czy może problem który dopiero zaczyna być widoczny wszędzie, gdzie samotność w tłumie staje się nową normą, smartfony zastępują rozmowy, a przestrzeń którą sobie dajemy coraz rzadziej jest wyborem a coraz częściej po prostu odwykaniem od drugiego człowieka?

Japonia tylko pokazuje nam to szybciej i wyraźniej.

Chcesz poznać Japonię od zupełnie innej strony ?

Projekt w którym pokazuję Japonię w jej pełnym kolorycie. 
Znajdziesz w nim nie tylko piękne miejsca spoza turystycznego szlaku, ciekawostki o kulturze, ale i problemy z jakimi ten kraj się mierzy. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.