Gadżety,  Podróże,  Razem na kontrakcie,  Tips and hacks,  Życie delegacyjne

Ubrania travel-friendly :)

Jak ubranie się dopasowuje do życia

Ostatnio podczas kawowego spotkania z moimi przyjaciółkami jednym z tematów były ubrania. A właściwie sposób ich traktowania i ubierania. Kiedy powiedziałam im, że nie prasuję większości moich ubrań były nieźle zszokowane. W sumie wydawało mi się to tak normalne, że dopiero w tamtym momencie zaczęłam się zastanawiać nad tym jak zmieniło się moje podeście do ubrań na przestrzeni czasu.
Podczas pierwszych naszych wypraw ubrania w walizce były nie tylko wyprasowane, ale i wykrochmalone. To swoją drogą jest świetny patent na krótsze podróże. Krochmal w  spreju robi robotę!
Podczas pierwszych  delegacji w walizce miałam mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. W tym według mnie żelazko (turystyczne). Szczególnie w Japonii ono jest totalnie bezużyteczne. Tam inne natężenie prądu sprawiało, że w ogóle się nie nagrzewało. Czy używałam żelazka podczas pierwszych wyjazdów? Tak. Czy teraz mi go brakuje ? Nie.

Dlaczego?
Bo zmienił się mój styl ubierania, kryteria wyboru ubrań oraz akceptacja .

W pordóży akceptacja i elastyczność są większe.

Z jakiegoś powodu podświadomie łatwiej mi gorzej wyglądać za granicą/ w podróży niż w domu. Bez biustonosza nie miałam problemu wyjść na wakacjach za to w moim rodzinnym mieście czułam blokadę i dopiero po kilku latach się przemogłam. Tak samo z pogniecionymi ubraniami czy nieidealnie dopasowanymi. W podróży mam ograniczony zasób i trzeba kombinować. Nie zawsze było jak wyprasować więc trzeba było wyjść w tym jak ubranie wyglądało. I przeżyłam i zobaczyłam, ze w sumie nie jest źle.. I takim sposobem zaczęłam nosić ubrania z większą lekkością i elastycznością a mniejszą presją.. Najpierw w podróży a potem w domu.

Kryteria wyboru ubrania po podróże

To się działo zawsze gdzieś tam głębiej we mnie, nie zastanawiałam się nad tym za bardzo ale w pewnym momencie większość ubrań wybieram według dość jasno określonych kryteriów. Jakich?
Ubranie nie powinno się gnieść.
Najlepiej jakby w ogóle nie przeszkadzało mu lekkie wygniecenie. Jak np muślinowi.
Ostatnio podczas zakupów mierzyłam fajną krótką koszulę, jednak nie kupiłam jej właśnie z tego powodu. Po 1 musiałabym ją prasować przed każdym wyjściem. Po 2 nie nadawałaby się na żadną podróż. Tak wiem, większość koszul trzeba prasować. Ta jednak poddawała się każdemu zagięciu.

Ubranie, które nie wymaga żelazka.
W podróż zabieram tylko rzeczy, które wyglądają akceptowalnie (moja akceptacja jest dość duża) bez wyprasowania. Często wystarczy rozwiesić ubrania na wieszakach w wilgotnym pomieszczeniu, by zagięcia się rozprostowały.

Powinno zajmować mało miejsca i być lekkie.
Ważna kategoria pakowania.Ubranie powinno być lekkie i zajmować mało miejsca. Mam kilka ubrań, które lubię, ale zajmują połowę walizki.. Więc zazwyczaj albo ich nie biorę, ale zakładam na siebie do samolotu. Albo jak w przypadku sukienki muślinowej którą uwielbiam ale jest ciężka i zajmuje dużo miejsca- jest moim wypychaczem walizki podręcznej kiedy mam w niej miejsce.

Wybieram naturalne tkaniny.
Od pewnego czasu wybieram tylko naturalne tkaniny. One są dużo lepsze w noszeniu, ale i użytkowaniu. Poliestrowa sukienka sprawia, że człowiek poci się mocniej nawet z antyperspirantem a zapach zostaje w niej głębiej. Dlatego też niemal po każdym założeniu musi być prana. W podróży to średnia sprawa. Moje wiskozowe i bawełniane sukienki po założeniu odwieszam na wieszaki jeśli są czyste. I po jednym-dwóch dniach mogę założyć je ponownie.
To samo ze swetrami i koszulkami z merynosa. Zdarza się, że nie muszę ich prać przez cały wyjazd. Mam też wełniane skarpetki, które sprawdzają się na takie dni bez prysznica. Wełna jest antybakteryjna i nie wchłania zapachów. Po kilku godzinach wietrzenia (noc) skarpetki są bez zapachu. Takie skarpety często mam na sobie w samolocie, bo dają ciepło a nie smrodek 🙂

Ubrania muszą do siebie pasować.
Ojj zdarzało mi się zabrać w podróż pełną walizkę ubrań, które nijak do siebie nie pasowały. Wiele razy zanim się nauczyłam. Teraz zanim spakuję walizkę układam na łóżku wszystkie rzeczy, które chcę zabrać i patrzę co z czym mogę połączyć. Formują zestawy i wybieram ubrania, które dobrze komponują się z więcej niż jedną rzeczą. Nawet buty tak dobieram, by wyglądały dobrze ze wszystkim co zabieram.

Wygoda!
To naprawdę kluczowy element. Brania, które noszę szczególnie w podróży muszą być wygodne. Nie ma tu miejsca na szpileczki (których noszę w domu, tylko na specjalne okazje), obcisłe ubrania czy fikuśne stroje wymagające uwagi podczas noszenia. Spodnie, które obciskają talię po większym posiłku, buty, które obcierają po większej ilości kroków itd.. to wszystko zostaje w domu. W mojej walizce nie ma miejsca na takie elementy.Szczególna uwagę otaczam buty, bo nieodpowiednie buty powodują u mnie bóle kolan i kręgosłupa. Poszukałam butów z dobra amortyzacją i dzięki temu mogę chodzić ile mam ochotę. Musiałam zaakceptować buty sportowe do sukienki, ale jak wspominałam powyżej akceptacja w podróży jest większa 🙂

Ubranie, które służy mi a nie ja ubraniu.

Podczas pierwszych wyjazdów miałam teoretycznie ubrania najlepsze na wyjazd. Wygodne, sportowe, uniwersalne. Jednak były one nijakie i ja wyglądałam w nich nieciekawie przez co stroniłam od zdjęć. Poza tym wyglądałam jak typowy turysta i mi się to nie podobało.
Zachwycałam się tymi zdjęciami z IG dziewczyn, które podczas zwiedzania wyglądają jakby tam mieszkały a ja wyglądałam jak na wycieczce szkolnej. I pewnego razu postanowiłam to zmienić i połączyć wygląd i funkcjonalność.
Choć totalnie zmieniłam garderobę to moje ubrania dalej są funkcjonalne. Podeszłam do nich po prostu zupełnie inaczej, bez stereotypowego myślenia i przekonań.

I tak zakładam sukienkę kiedy idziemy na lekki szlak, bo zazwyczaj jest on częścią całego dnia a nie całym dniem inie ma gdzie się przebrać. I choć na szlaku się wyróżniam to jednak zapewniam, że jest mi wygodnie i w pełni funkcjonalnie. Jak? Pod sukienką mam spodenki a na stopach buty sportowe. Taki kompromis. Kiedy sukienka mi przeszkadza podwijam ją wysoko i jest z niej bluzka. Ubranie w podróży ma nas wspierać a nie być źródłem problemów. Warto więc szukając swojego stylu i idealnych rozwiązań zastanowić się czego potrzebujemy a co nam przeszkadza..
Kiedyś moim standardowym ubraniem w walizce były getry, spodnie dresowe i bluzy. Rzeczy, które nosiłam głównie podczas podróży a nie w domu. Teraz sukienki, spódnice i inne ubrania, które noszę na co dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.