Życie delegacyjne

Dwa lata bez farbowania włosów!

Dlaczego przestałam farbować włosy?

To jest ważne pytanie i muszę przyznać, że jedno z częściej zadawanych. Dla niektórych to ciekawość a dla niektórych niedowierzanie. Doszukują się w tym jakiejś przesłanki medycznej czy choćby mocnej alergii.

NIE.

Nie mam ani alergii ani wskazań medycznych.
O tym, by przestać farbować włosy myślałam kilka lat.

Bardzo ważnym czynnikiem było podróżowanie.

 Miałam dość kombinowania, stresu i myślenia o odrostach kiedy jestem kilka miesięcy za granicą. Miałam za sobą także kilka mniej lub bardziej poważnych wtop włosowych. Jak na przykład farbowanie włosów Japońską farbą, która nie dość, że okazała się zupełnie innym odcieniem niż na opakowaniu to jeszcze nie umiałam się jej pozbyć przez kolejne miesiące. Przebijała przez niemal każde profesjonalne farbowanie!

Zmęczenie i presja farbowania.

Naprawdę byłam zmęczona myśleniem o tym kiedy muszę ufarbować włosy, umówić się do fryzjera.. Czułam olbrzymią presję. Pojawiał się odrost i już trzeba było myśleć jak się go pozbyć. Lubię moją fryzjerkę i chodziłam do niej z wielką przyjemnością jednak ta presja i obowiązek nieco odbierały mi przyjemność..
Ja już nawet zapomniałam jak wyglądał mój naturalny kolor włosów, gdyż farbowałam je od 17 roku życia.

Farba do włosów to chemia!

Staram się robić rzeczy, które są dobre dla mojego zdrowia. Mówię staram, bo nie jestem w tym idealna. Jednak w pewnym czasie zmieniłam stopniowo większość kosmetyków na naturalne. Zaczęłam świadomiej dbać o włosy. Olejować je. Używać olejków eterycznych zamiast perfum, które także mają chemiczne wnętrze. Przeczytałam o tym jak dezodoranty, świeczki zapachowe, odświeżacze powietrza z chemicznym składem(czyli wszystkie) mogą zmienić i zaburzyć naszą gospodarkę hormonalną i farbowanie przestało także pasować do.. mnie.. Farba, która śmierdzi tak, że nie da się wytrzymać jest trzymana na skórze głowy, wchłania się w nasz organizm przez skórę i węch.. Poczułam w pewnym momencie sprzeciw wewnątrz siebie..

Jednak najważniejsza okazała się.. akceptacja..

Tak.. akceptacja siebie.
Przeszłam pewną drogę do akceptacji siebie. Zastanowiłam się i postanowiłam sprawdzić, czy taka nieidealna wersja, zupełnie niepasująca do trendów wciąż będzie przeze mnie akceptowana..
Potraktowałam to jako wyzwanie.
Pewnego miesiąca postanowiłam, że to koniec.

Najtrudniejszy jest początek..

Choć farbowałam od lat włosy na podobny odcień do mojego naturalnego odrost był widoczny. Najbardziej jednak były widoczne moje siw. Przyznam, że w pierwszych dwóch miesiącach użyłam szamponu koloryzującego, żeby ukryć tą niechlubną „linię”.
Z czasem farba stawała się coraz bardziej wyblakła a linie zaczęła znikać. Szokujące okazało się, że także siwe włosy są mniej widoczne niż na samym początku. To napawało mnie optymizmem.

Każdy się dziwił..

Bliscy mi odradzali, odradzała mi nawet fryzjerka.. Siwe włosy, które mam kojarzą się w Polsce z zaniedbaniem i starością.
Pytałam moją fryzjerkę kilka razy zaprzestanie farbowania. Za każdym razem zerkała na moje odrosty i mówiła.. no nie..no.. dużo masz tych siwych..
Ja jednak pomyślałam, że zafarbować ponownie mogę zawsze. I kolejny raz postanowiłam zrobić coś co całkowicie kłóciło się z tym co myśleli i mówili inni.

Mam to we krwi..

Ja jednak takie „łamanie standardów” mam we krwi. Robiłam to nieraz. Nieraz ludzie pukali się w głowę, mówili, że to nie zadziała i okazywali mi brak wsparcia.
Tak było przy wyborze kota- razy mało popularnej, łysawej z wielkimi uszami. Koleżanki z pracy się ze mnie śmiały i mówiły, że jest obrzydliwy (był totalnie łysy).
Tak samo a nawet bardziej były kiedy okazało się, że Czarek pracuje głównie za granicą. I tak samo kiedy postanowiłam, że będę z nim wyjeżdżać „rezygnując z siebie”. Tak już mam. Jak coś postanowię, to nawet cały świat mnie nie przekona, że się mylę.

Tak mijają dwa lata od kiedy przestałam farbować włosy.

I wiesz co?

Dobrze mi z tym!

Nie wiem co bym zrobiła podczas półrocznego pobytu w Japonii..
Kiedy włosy i tak wypadały mi z tego niesamowitego upału i mocnego słońca.. Dowaliłabym jeszcze ekstremalnie mocną farbą i pewnie zostałabym łysa.. Ja na szczęście nie musiałam się martwić farbowaniem.
Przed wyjazdem położyłam na włosy hennę. Ochronnie przed słońcem i słoną wodą. Jednak zapomniałam, że japońskie szampony, których używałam podczas kwarantanny są tak mocne. Wierz lub nie, ale po dwóch tygodniach nie było śladu henny na moich włosach.

Jakie są plusy z niefarbowania włosów?

Oszczędności finansowe!

Ojj tak. Farbowanie co 1,5-2 miesiące w salonie troch kosztowało. Spokojnie mogę stwierdzić, że zaoszczędziłam już kilka tysięcy złotych. Dzięki temu mogę sobie pozwolić na lepsze kosmetyki a każde wyjście do fryzjera jest świętem!

Długie, gęste włosy jakich nie miałam nigdy!

Moje włosy naprawdę odczuły brak farbowania. Nigdy nie miałam tak gęstych i długich włosów jak w zeszłym roku. Teraz przerzedziło je japońskie lato, jednak czuję, że wracają <3
Do zapuszczenia włosów przyczyniło się brak wizyt u fryzjera. Wiadomo, że przy każdej wizycie na farbowaniu końcówki nieco były przecinane. Włosy były także mocniej zniszczone i wymagały większych cieć.

Luz wewnętrzny!

Nie muszę się martwić farbowanie, Totalnie nie muszę o tym myśleć.
Przez lata z tyłu głowy podczas planowania było to wplecione w mój rytm. Teraz nie. Ma to swoje minusy, bo rzadziej widzę się z moją fryzjerką. Ona jednak w między czasie zrezygnowała z zawodu także przez chemiczny wpływ kosmetyków i farb na nią samą..

Wygląd z pazurem!

Nie było osoby, która, by nie mówiła, że te białe pasma dodają mi charakteru. I tak. czasem mnie wkurzają, czasem są bardziej widoczne jednak stały się częścią mnie.
Fryzjer w Japonii, który przycinał moje włosy był zachwycony moim naturalnym kolorem włosów.

Wreszcie mam kolor jaki chciałam!

Przez chyba 2 lata z fryzjerką próbowałyśmy dojść do chłodnego odcienia brązu. Ona już farbowała mi włosy niemal samym popiele a i tak po 2 myciach moje włosy nabierały ciepłego odcienia. To samo robiły 3 inne fryzjerki z tym samym efektem końcowym.A wystarczyło wrócić do naturalnego koloru, którego już zapomniałam..

Nie wrócę do farbowania.

Być może kiedyś będę farbować henną. Raczej nie wrócę do farbowania chemiczną farbą. Nie dlatego, że „trzeba starzeć się z godnością”. Niech każdy wygląda jak chce i starzeje się jak chce..  To po prostu nie jest już moja rzecz.. nie pasuje do mnie.. i Tyle..

I tak.. przestać farbować włosy nie jest tak łatwo.. musisz przygotować się na szydery, komentarze o szok od starszych od siebie „TY MASZ SIWE WŁOSY?????” albo „JESU ile ty masz siwych?!”
Ja odpowiada zawsze ze spokojem „No i ??” i czekam na odpowiedź.. a odpowiedzi nie ma bo co takiego się dzieje, że mam siwe włosy?? Brakło mnie??
Choć lubię też rzucić „Piękne są, prawda” i patrzeć na to zmieszanie i niedowierzanie na twarzach 🙂
Nie przekonuję nikogo, by to zrobił . To moja ścieżka. Każdy ma swoją.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.