Japonia,  Podróże,  Razem na kontrakcie,  Życie,  Życie delegacyjne

Wyjazd do Japonii w czasie pandemii

Czy to w ogóle możliwe ?

Nie ma rzeczy niemożliwych jednak obecnie wyjazd do Japonii nie należy do rzeczy prostych i z pewnością nie jest dostępny dla każdego.
Zacznijmy od tego, że Japonia od wielu miesięcy posiada zamknięte granice dla turystów a każdy inny wyjazd do Japonii musi być zasadny.

Kto może wjechać do Japonii ?

Przede wszystkim do Japonii mają prawo wstępu obywatele, rezydenci oraz członkowie rodzin.
Możliwy jest także wjazd do Japonii na wizę. O taką wizę należy się starać w ambasadzie.
Żeby ją dostać, trzeba mieć ważny powód. Dodatkowo oczywiście wymagane są dokumnty takie jak: list-zaproszenie i list „gwarantujący” wystawione przez kogoś z Japonii – najlepiej pracodawcę. Dodatkowo szczegółowe dane pracodawcy/kontrahenta, dane osoby bezpośrednio zapraszającej i gwarantującej cel i zasadność naszego pobytu czy adres pobytu w Japonii. 
My mieliśmy ważny powód biznesowy. O naszą wizę starała się strona japońska, a to ułatwiło sprawę. Szczególnie, że będziemy pracować w projekcie dotowanym przez rząd Japonii. Większość dokumentów została zorganizowana i przesłana przes stronę japońską bezpośrednio do ambasady w Warszawie. 

Do rozpoczęcia procedury musieliśmy wypełnić dokumenty, w których znalazły się np. pytania o poprzednie stanowiska pracy czy z daty ukończenia szkół.
My, nawet posiadając wizę, byliśmy dodatkowo sprawdzani na lotnisku. Potwierdzano zasadność naszej wizyty, miejsce pracy i firmę dla której będziemy pracować. Procedura Imigracyjna – pimijając wszelkie kroki związane z pandemią – była stresująca i trwała koło 40 minut. Normalnie podczas każdej poprzedniej wizyty taka procedura standardowo trwała koło minuty (pomijajc oczywicie czekanie w kolejce) i sprowadzała się do kilku pytani i „wlepienia” wizy turystycznej do paszportu.

Zasady są dla każdego

Zasada, która obowiązuje KAŻDEGO – włączając obywateli Japonii – to specjalne dokumenty, aplikacje śledzące, testy i kwarantanna.

Obecnie na 9.04.2021 obowiązują:

  • test przed wylotem do Japonii (wymaga go także Amsterdam Schiphol). W przypadku lotu tranzytowego przez Amsterdam – test max 72h przed wylotem. Nie jest wymagany żaden dodatkowy test na lotnisku w Amsterdamie. A ten wykonany w Polsce jest sprawdzany jedynie przy check-inie na lotnisku w Polsce. W Amsterdamie przy lotach tranzytowych wyniku testu nie trzeba już nigdzie okazywać.
  • obowiązkowy test na lotnisku docelowym tuż po wylądowaniu
  • zainstalowanie aplikacji śledzących udostępniających lokalizację, podanie maila, numeru telefonu (japońskiego) i skype (to jest bardzo dokładnie sprawdzane na lotniku)
  • wygenerowanie specjalnego QR kodu przed wjazdem do Japonii. Kod generowany jest po wypełnieniu specjalnego formularza online. Wymaga podania takich informacji jak: numer lotu, miejsce zakwaterowania podczas pobytu, miejsce spędzania 14 dniowej kwarantanny, miejsca pobytu (kraje) w ostatnich 14 dniach itp.
  • 14-dniowa kwarantanna podzielona na dwa etapy:

    – 3-dniowa kwarantanna rządowa (tu nie możemy dokładnie powiedzieć jak ona wygląda, bo zostaliśmy z niej zwolnieni na rzecz odbycia całej kwarantanny w jednym miejscu – o co negocjował nasz pracodawca w Japonii)
    – po obowiązkowym teście PCR (ze śliny) i wyniku negatywnym, resztę 14-dniowej kwarantanny (czyli kolejne 11 dni) odbywa się w „samoizolacji” w hotelu/własnym lub wynajętym mieszkaniu. Co ciekawe, należy na własny koszt samemu przemieścić siępomiędzy tymi dwom miejscami ale przed upłunięciem pełnymch 14 dni licząc od dnia kolejnego po wylądowaniu ma się oficjalny zakaz używania transportu publicznego. Należy więc najlepiej wynająć samochód.
    – wynik testu pozytywny skutkuje przedłużeniem kwarantanny rządowej, z opcją hospitalizacj włącznie.

  • codzienny meldunek i raport zdrowotny: otrzymuje sięcodziennie maila z linkiem do formularza na dany dzień. Są w nim zawarte dwa pytania
    – o podwyższonątemperaturę
    – o ewentualne występowanie symptomów choroby
    w razie braku wypełnienia formularza online w ciągu kilku następnych godzin następuje kontakt Skype
  • zakaz przemieszczania się środkami komunikacji miejskiej przez 14 dni (wspomniane powyżej)
  • nakaz przebycia kwarantanny w odosobnieniu i nie wychodzenie chyba, że będzie to konieczne (jeśli tak to zachowanie reżimu i dystansu). 

Test przed wylotem

Zapomniałabym wspomnieć, że Japonia ma swoje obostrzenia jak wynik powinien wyglądać i co powinno się na nim zaleźć. Ma być wykonany max 72 h przed wylotem i sprawdzają każdą literkę na tym wyniku!
My zrobiliśmy swoje testy w Diagnostyce – mają specjalne druki dla Japonii łącznie z tłumaczeniem angielski-japoński. Koszt 500 PLN. Formatka wyniku 100% zgodna z zalecaną przez Japonię. Test PCR z nosogardzieli (to ważne). Teoretycznie Japonie respektuje testy ze śliny ale u nas nie są takowe wykonywane, a napewno nie z otrzymaniem wyniku w formatce japońskiej.

Co po kwarantannie ?

Prawie wolność 🙂
Czyli normalna rzeczywistość z zachowaniem dystansu społecznego i reżimu sanitarnego oraz dbania o swoje zdrowie.
Przy czym reżim i zasady sprowadzają się głównie do noszenia maseczki. Nie jest to oficjalne obostrzenie rządowe, raczej wymóg społeczny.

Również w ramach dbania o zdrowie społeczne nie należy przychodzić do pracy kiedy czujemy jakiekolwiek symptomy choroby.

Jak wygląda rzeczywistość?

Teoria jest teorią a rzeczywistość zazwyczaj swoje. Nikt, nawet ambasada nie była nam w stanie powiedzieć jak dokładnie będzie to wyglądać. Bo np też i zasady zmieniają się dość dynamicznie.
Jako, że niewiele osób spoza Japonii do niej teraz dociera informacji jest jak na lekarstwo. Szczególnie, że całkiem niedawno doszły nowe przepisy mówiące o dodatkowym teście i kwarantannie rządowej. Plus – Polska jak i wiele krajów Europy znalazło się na „czarnej liście”. Na szczęście w praktyce oznacza to jedynie konieczność zaznaczenia przebywania na terytorium takiego kraju w ostatnich 14 dniach.

W samolocie otrzymuje się dwie standardowe deklaracje. Podobne lub takie same były kilka lat temu na ich podstawie wydawano wizę przy wjeździe do kraju. Zgłasza sie na nich rzeczy do oclenia, deklaruje brak posiadania narkotyków i materiałów wybuchowych, itp.
Obecnie otrzymuje siędodatkowy formularz z dwoma pytaniami:

  •  wystąpienie symptomów, kontakt z osobami potencjalnie zarażonymi w ostatnich 14 dniach itp.
  • oznaczenie krajów w któych przebywało się w ostatnich 14 dniach
W zasadzie te same dwa pytania znalazły sięw formularzu online dla wygenerowanie kodu QRC

Na lotnisku urzędnik wstrzymał wyjście z samolotu i nawet załoga nie wiedziała co się dzieje. Wychodziliśmy partiami (a było nas raptem koło 40).
Wiele osób koordynowało nasze bezpieczne przejście.
Trudno mi dokładnie opisać co po kolei się działo, mijaliśmy kolejne stacje, z kolejnymi dokumentami i dezynfekcją rąk. Obowiązkową.
Jednak jedno jest pewne: to Japonia. Nikt nie pozwoli Ci tu zaginąć! Wiesz gdzie iść i co zrobić.

Zaraz po wyjściu z samolotu i dojechaniu do hali głównej(na lotnisku w Osace jest kolejka pomiędzy terminalami) była dezynfekcja. Otrzymaliśmy również identyfikatory. Potem od razu test. Jedna osoba dawała nam kod, druga kubeczek i próbówkę, szło się do kolejnego stanowiska gdzie weryfikowano dokumenty i za parawanem trzeba było napluć do próbówki. Po zatwierdzeniu „poprawności oddania materiału do badania”, probówkę z materiałem należało oddać kolejnej osobie w kolejnym okienku.

Przy następnym stanowisku weryfikowano dane personalne  i wydawano dwa kolejne dokumenty do wypełnienia.

We wstępnym punkcie sprawdzano, czy posiada się poprzednio wydane dokumenty (zawsze każde kolejne stanowisko sprawdza czy poprzedni krok został wykonany – taki double check) oraz sprawdzano posiadanie 2 wymaganych aplikacji. Również poproszono o podanie adresu e-mail (powiązanego z kontem Skype, ewentualnie można używać Whatsapp) oraz numeru telefonu. Dodatkowo pomagano w ewentualnym zainstalowaniu potrzebnych aplikacji. Można też było wynająć telefon japoński. O ile mi wiadomo, wymagany jest właśnie telefon z numerem japońskim. Na kolejnym stanowisku raz jeszcze potwierdzano dane komunikacyjne i przeprowadzano krótki test poprawności konfiguracji wg procedury:  wysłano testowy mail oraz połączenie na skype, sprawdzono czy mamy włączony gps itd.
Tutaj nie ma domysłów!

Następnie dezynfekcja dłoni, szybkie sprawdzenie czy posiadamy wygenerowany (wydrukowany bądź na telefonie) kod QRC i na kolejnym stanowisku sczytano kodu oraz potwierdzono dane z formularza online i ich zgodność z danymi w paszporcie.

Kolejny przystanek – tak, to jeszcze nie koniec. Tu miała miejsce krótka ankieta: po raz kolejny zadano krótkie pytania odnośnie numeru lotu, schorzeń i przyjmowanych leków (łącznie z ewentualnym przyjmowaniem i powodem przyjmowania leków przeciwbólowych) czy preferencji oraz alergii żywieniowych. Ta ankieta najprawdopodobniej potrzebna była do odpowiedniego przygotowania zakwaterowania na 3-dniową kwarantannę rządową.

Zatrzymam się w tym miejscu nieco dłużej..

Bo tu mieliśmy mały problem. Nasza sytuacja była inna. Byliśmy zwolnieni z kwarantanny rządowej a na potwierdzenie tego mieliśmy specjalne listy w języku japońskim, tłumaczące naszą sytuację i indywidualne ustalenia. Jednak pan nigdy o czymś takim nie słyszał. Jak to ma zwykle miejsce przy odstępstwach od reguły – zawsze rodzi to problemy, szczególnie w Japonii. Dodatkowa pan nie mówił zbytnio po angielsku. W międzyczasie Czarka obsługiwał drugi pan, ten już rozmawiał po angielsku. Tak czy owak, w lekkim zamieszaniu odesłano nas od hali gdzie czekało się na wyniki testu. Zapewne przy standardowej procedurze stą, po wyniku negatywnym podróżni udają się do wyznaczonego transportu i hotelu na 3-dniową kwarantannę. Tutaj na spokojnie Czarek zadzwonił do „naszego człowieka” od strony kontrahenta – przemiłej dziewczyny mówiącej po angielsku, zajmującej się w zasadzie kontaktem pomiędzy stroną europejsko japońską w projekcie. Nasz człowiek przeprowadził dłuższą rozmowę z urzędnikiem na lotnisku. Po krótkiej ponownej weryfikacji pan przeprosił za nieporozumienie i wysłał nas dalej, informując kolegów przez interkom, by nas nie zatrzymywano.
Potem otrzymaliśmy wynik test negatywny z czerwoną kartką (jak z zeszytu ! która okazała się być istotnym dokumentem). Również w końcu odebrano od nas list wyjaśniający nasz wyjątek od reguły i załączono do oficjalnej dokumentacji.

Po drodze jeszcze dezynfekcja i kolejny dokument do wypełnienia raz jeszcze potwierdzający w jakich krajach przebywaliśmy w ciągu ostatnich 14 dni (tak, sporo pytań powtarza siępo 3-kroć, może sąto formularze dla różnych departamentów)

Dodam, że dokumenty takie jak wynik testu warto mieć wydrukowane w dwóch kopiach. W większości przypadków dokumenty tylko są sprawdzane i weryfikowane ale wynik testu odbierano od nas w dwóch różnych punktach.

Wreszcie dotarliśmy do Imigration Desk – normalnie od tego się zaczyna.

Pomyśleliśmy, że wolność jest już za rogiem. Normalnie są tam kilometrowe kolejki. Teraz byliśmy sami.
Niestety pomimo posiadania wizy tutaj napotkaliśmy pewien opór. 

Tu poproszono o pokazania czerwony kartek, numerów testów, wyników testów sprzed wjazdu oraz paszportu, wiadomo. 

Tutaj zabrano nam dokumenty kazano czekać na ławce nic nie tłumacząc. Na pytanie w jakim celu czekamy (czy aby jednak nie na transport do placówki rządowej;) ), odpowiedziano że urzędnicy dokonają weryfikacji dokumentów i dadzą znać.

Trzy razy podchodzono do Nas urzędowym spacerkiem dopytując o kolejne szczegóły naszego przyjazdu. Mówiono, że muszą zweryfikować. I tak kilka razy. Posiadaliśmy wizę więc nie wiedzieliśmy dlaczego i co weryfikują. Prosili Czarka o jakiś dodatkowy dowód tego że faktycznie pracujemy dla naszego kontrahenta. Czarek pokazał na laptopie listy polecające i wszelkie papiery użyte do procedury wizowej, podał kontakty i prosił, by zadzwonili. Potwierdziliśmy również, że odbierze nas osoba odpowiedzialna za nas (omijamy rządową kwarantannę – upewniali się, że ktoś na nas czeka).

Myślę, że problemem był nasz kwarantannowy wyjątek od reguły. Urzędnicy musieli potwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że ktoś na nas czeka i że jest to już odgórnie ustalone. Nie mogli sobie pozwolić na puszczenie dwóch osób ot tak po prostu omijających rządową kwarantannę. O ile cała procedura – jakkolwiek długa i zawiła sięnie wydawała – przebiegała całkiem sprawnie, o tyle wyjątki od regułzawsze dla urzędników, tym bardziej japońskich są problematyczne, a nawet stresujące.

Dla mnie to też był chyba najbardziej stresujący przystanek.
Po jakichś 40 minutach przyszli spacerkiem z naszymi teczkami, oddali nam paszporty i powiedzieli, że możemy iść.

Za tym puntem czekały już walizki, pies co chwila był zachęcany przez pracownika do ich wąchania.
Tu wiadomo – pytano czy nie mamy owoców, mięsa i nabiału oraz nic do oclenia. NIC. karta deklaracji wypełniana w samolocie, tutaj zostaje oddana.

Wyjście. 

Trochę się stresowałam, że jeszcze nas zawrócą ;)… ale ulga!!!

Nie mam z lotniska zdjęć. Wszystko działo się szybko choć trwało sumarycznie 3h.
Cały czas wokoło było mnóstwo ludzi z obsługi, nie da się nic nagrać czy zrobić zdjęcia niepostrzeżenie, bo każdy Twój ruch jest obserwowany i każde zatrzymanie skutkuje pytaniem czy wiesz gdzie iść i co robić. 

Są specjalnie wyznaczone kręte ścieżki i co kilka metrów stoi jeden a zazwyczaj dwoje lub troje urzędników i pracowników lotniska (tak mniemam). Obsługa była bardzo miła i pomocna, asystowała na każdym kroku. Ja średnio ogarniałam mój japoński telefon, ale obsługa mi bardzo pomogła. Jedynie ten ostatni przystanek w Imigration nie był jakiś przyjemny ale myślę, że Ci ludzie odpowiadają później personalnie za to, że wpuścili kogoś do kraju. Odpowiedzialność jest duża.

Poniżej dokumenty i instrukcje, które dostaliśmy na lotnisku.
Wypełnialiśmy jeszcze kilka dokumentów jednak zostały na lotnisku.

Kwarantanna

Nasz pracodawca zadbał o bardzo dobre warunki przebywania dla nas. Naprawdę nie możemy narzekać. Mamy dobre wyżywienie, wysoki standard zakwaterowania, możliwość bezpiecznego wyjścia na zewnątrz (mały ogród). Dodatkowo przy recepcji czekają dwie osoby, które opiekują się nami i innymi zagranicznymi gośćmi (widzieliśmy jeszcze troje).
Byliśmy przygotowali na 14 dni kwarantanny w ciasnym pokoju bez możliwości wyjścia a mamy warunki prawie jak na wakacjach :). Dodatkowo nasz kontakt – dziewczyna od strony kontrahenta – jest dostępna w każdej chwili pod telefonem, mocno przejęta czy wszystko jest ok i czy niczego nam nie brakuje.

W 5 dniu kwarantanny do Czarka zadzwoniła Pani z Health Center i powiadomiła go o konieczności używania aplikacji lokalizacyjnej. Powinniśmy byli dostać maile z instrukcją logowania, jednak ich nie dostaliśmy. Pani wytłumaczyła nam jak się zalogować i od tego czasu dostajemy alerty by udostępnić swoją lokalizację. Jednego dnia było ich 4, drugiego 3. Niestety aplikacja nie wydaje dźwięków ani wibracji i nie da się tego zmienić. Trzeba zerkać na telefon co jakiś czas.
Czyli podsumowując do obowiązków na kwarantannie należy:
-monitorowanie stanu zdrowia i temparatury
-codzienna ankieta zdrowia online ( obawy i temperatura)
-udostępnianie lokalizacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.