Work Love Travel

Gadżety muzyczne przydatne w podróży i nie tylko!

Od zawsze muzyka była ważną częścią mojego życia.. Jako nastolatka wzdychałam do pierwszych miłości przy muzyce Backstreet Boys i Spice Girls (o tak..! to były czasy! ), leczyłam złamane serce przy Apocaliptice czy Kornie ( choć chyba chodziło o napawanie się smutkiem.. ).. Pobudzałam się do działania przy Carlosie Santanie a później przez pewien czas łączyłam się z muzyką Linkin Park, którą do dziś lubię..

Jak widzicie nigdy nie byłam osobowością łączącą się z jednym typem muzyki.. Nigdy nie potrafiłam się w ten sposób zidentyfikować.. W odróżnieniu od moich znajomych, mój gust muzyczny, ubiór i osobowość działały w pełni niezależnie i bardzo płynnie.. Słucham niemal każdego gatunku muzycznego..
Nie ma dla mnie znaczenia język, kraj pochodzenia czy klasyfikacja. Najważniejsze jest dla mnie to jak daną muzykę odbieram i co ona mi daje. Muzyka, której słucham jest bardzo różna. Podróżuję między gatunkami wedle humoru i nastroju.. Trzeba dodać, że dziś technologia otworzyła nas na muzykę z całego świata i umożliwiła nam korzystanie z niej w każdym miejscu i każdej sytuacji.

Kiedyś, żeby uzbierać składankę muzyki dla siebie musiałam przeczesać dziesiątki płyt i kaset.. Bardzo rzadko się zdarzało, by 2-3 piosenki z jednej płyty wpadły mi w ucho nie mówiąc o całej płycie.. I nie było możliwości słuchania jej wszędzie i zawsze.. Najpierw pojawiły się walkmany, później odtwarzacze CD.. ale one wciąż miały mnóstwo ograniczeń.. Następnie weszliśmy do świata odtwarzaczy MP3.. To było coś.. ! Kilkadziesiąt lub kilkaset różnych piosenek na jednej liście! Trzeba, było się nakombinować, by mieć coś ciekawego na liście.. nie zawsze legalnie..ale cóż.. każdy kombinował jak mógł.
Nie pochodziłam z bogatej rodziny i nie było nas stać na kupno drogich płyt czy ściąganie muzyki z zagranicznych portali.. Między znajomymi wymienialiśmy się muzyką i takim sposobem miałam ciekawą i bardzo różnorodną muzykę zawsze przy sobie..

Jednak dziś są o wiele lepsze czasy! Można legalnie za ułamek kwoty słuchać dowolnej muzyki z całego świata! Znanych lub mało znanych artystów.. Dodatkowo algorytm podpowiada nam co jeszcze może nam się spodobać na podstawie tego co już słuchaliśmy.. To jest kosmos! Nie mówiąc o tym, że w kilka sekund możesz sprawdzić artystę i tytuł piosenki poprzez nagranie jej! To dopiero magia! Kocham technologię!

Aplikacje muzyczne

Wśród popularnych portali muzycznych mamy dziś Spotify, Tidal, Deezer, Pandorę, Amazon, Apple music.. i wiele innych.. Dzięki nim legalnie będziesz słuchać dowolnej muzyki w dowolnej formie.. dowolną ilość razy w ciągu dnia..! Pamiętam moje pierwsze podróże.. 2, 3, 6, 12 tygodni z jedną playlistą.. Możecie to sobie wyobrazić ?? Na telefonie miałam przygotowaną playlistę i tyle.. Dziś w dowolnym momencie mam możliwość słuchania czego tylko chcę.

Ja wybrałam Spotify. Na początku miałam wersję darmową a teraz mam wersję płatną i uważam , że to bardzo dobrze wydane pieniądze! Korzystam z tej muzyki w aucie, kąpieli, na spacerach , ale przede wszystkim w podróży.. Ta aplikacja jeszcze bardziej otworzyła mnie na muzykę z całego świata! Dzięki tej aplikacji słucham muzyki w najróżniejszych językach i najróżniejszych gatunkach..
Koszt miesięczny korzystania z Spotify waha się do 20 do 30 złotych czyli cena 1 lub 2 wyjść na kawę na mieście. Uważam, że to niewiele za możliwości jakie nam daje. Jednak jeśli to dla Ciebie dużo możesz korzystać z bezpłatnego konta z pewnymi ograniczeniami, które może nie będą dla Ciebie uporczywe.

Aplikacja, która pomaga odkrywać mi muzykę na całym świecie to Shazam po prostu włączam ją jak chcę poznać autora piosenki, która właśnie leci w radiu, telewizji, kinie czy na ulicy.. I mam! Co ważne, aplikacja może działać offline. Kiedy nie masz zasięgu internetu ona nagrywa kilkanaście sekund piosenki i sprawdza ją jak tylko zalogujesz się do sieci! Uwielbiam odkrywać muzykę lokalną ! I robię to zawsze!

Dzięki tym dwóm powyższym aplikacjom przygotowałam dla Was playlistę z różnych miejsc na świecie. Znajdziecie ją w aplikacji Spotify pod nazwą „WORK LOVE TRAVEL MUSIC” . Tam znajdziesz muzykę z z Japonii , RPA, Jamajki, Indii, Niemiec, Stanów.. i wielu innych miejsc.. Jeżeli lubisz podróżować poprzez muzykę zapraszam Cię do śledzenia tej listy.. będzie rosła cały czas..

Sprzęt

Ale! czym byłabym muzyka bez sprzętu, na którym można jej słuchać.
Słuchawki były i są najważniejszym sprzętem w mojej walizce..
Bardzo dawno temu cieszyłam się kiedy samsung dołączał słuchawki dokanałowe do telefonów, bo były one zbawieniem dla moich uszu. Czułam się w nich wyjątkowo komfortowo i mogłam się w pełni zanurzyć w świecie muzyki.. Używałam ich bardzo długo.. Później przed jakąś podróżą zamówiłam przez internet słuchawki nauczne , których kolor wpadł mi w oko..Fioletowe słuchawki Sony mam do dziś, choć ich cena nie przekraczała 60 zł. Niestety nie były bardzo wygodne podczas lotów, dodatkowo plastik z którego zostały wykonane skrzypi podczas zakładania i ściągania.. Obecnie niestety sypie się pianka okalająca nauszniki..

Kilka lat temu u znajomego zobaczyliśmy słuchawki Bose z aktywnym tłumieniem hałasu. Zakochałam się w nich, ale cena skutecznie mnie odstraszała.. Rok temu mąż zapowiedział, że kupi mi porządne słuchawki na urodziny, mam tylko zdecydować jaki model i firmę dokładnie. Było wtedy na rynku kilka ciekawych modeli. Przemierzyłam salony w celu zapoznania się z ofertą, ale przede wszystkim w celu przymierzenia. Pod uwagę brałam słuchawki Bo play, Bose, Sennheiser, i Sony. Te ostatnie okazały się być bezkonkurencyjne jeśli chodzi o dopasowanie i wygodę. Długo biłam się z myślami, bo cena wszystkich trzech była wysoka.. Jednak nie żałuję tej decyzji!
Mój model to Sony WH-1000 XM2 kosztowały nas 300 euro zł w strefie bezcłowej (obecnie kosztują 1100zł) dziś jest już nowsza wersja 3, którą możecie nabyć za około 1500zł.

Moment, w którym pierwszy raz używałam ich w samolocie zapamiętam na długo.. Uśmiech nie schodził mi z twarzy.. Płakać mi się chciało ze szczęścia.. Jedyna rzecz która przewijała mi się w głowie to „Where have you been all my life??” (Gdzie się podziewałyście całe moje życie?).. Od tamtego momentu lataliśmy kilkanaście razy i wiem , że to jedne z najlepiej wydanych pieniędzy! Dzięki nim mogę się wyciszyć, zasnąć i nie boli mnie głowa od hałasu. Poziom tłumienia hałasu jest niebywały.. Oczywiście po 8 godzinach na głowie delikatnie bolą mnie uczy (od docisku) , ale wystarczy że zdejmę je na chwilę i jest ok. Słuchawki mają dobre baterie i spokojnie starcza na długą podróż. W domu używam ich podczas pracy.. Pomagają mi się skupić. Jeśli zamierzasz kupić drogie słuchawki polecam Ci przymierzyć wiele modeli i to nie raz… Każde inaczej leżą i a od tego zależy wygoda ich użytkowania. Te w sklepie mogą być rozciągnięte więc spróbuj kilka egzemplarzy tego samego modelu, żeby się nie okazało, że nowe są dla Ciebie za wąskie.

Trudno tu także nie wspomnieć o moich mini słuchawkach bluetooth , które kupiłam na siłownię jednak znalazły znacznie szersze zastosowanie.
Nie zawsze mam możliwość zabrać duże słuchawki z aktywnym tłumieniem.. Nieraz lecę tanimi liniami na weekend czy kilka dni i każdy gram czy centymetr w walizce jest na wagę złota.. Wtedy wrzucam do kieszeni słuchawki douszne Sony i mój spokój jest zachowany..
Mój model to WI-C300 (kosztowały mnie koło 200 zł, dziś znajdziesz je w lepszej cenie graniczącej z 130zł). Na rynku jest olbrzymi wybór i nie wątpię , że znajdziesz takie które odpowiadają i Tobie i Twojemu budżetowi. Podróżowanie bez słuchawek samolotem jest ponad moje zdrowie! Hałas silników, głośne rozmowy, płacz dziecka.. Nie proszę, by 100 czy 200 ludzi się do mnie dostosowały.
Dlatego dbam o swój spokój sama i zawsze (!) mam ze sobą słuchawki.. Albo douszne albo z tłumieniem hałasu które są ideałem 🙂

Jeszcze jeden gadżet , który zmienił moje życie! Dostałam go stosunkowo niedawno na prezent świąteczny. Jak wiecie na święta i każdą okazję stosujemy w mojej rodzinie listy prezentów (poczytaj tu) i na mojej liście był głośnik bluetooth. Chciałam mieć przy wannie jakiś mały głośnik, by słuchać muzyki ze spotify. Myślałam o jakimś niedrogim głośniku , ale mój mąż znowu zaszalał i kupił mi mały sprzęt z wielkim sercem!

Dostałam głośnik Bo play. (Beoplay Model A1) Byłam początkowo na niego zła. Nie wiem ile kosztował ( aż boję się sprawdzać), ale nie kosztował zapewne 100-200 zł jakie zakładałam na ten sprzęt.. Mąż pomyślał nie tyle o moim słuchaniu przy wannie jak i o delegacjach i podróżach w jakie moglibyśmy go zabrać.

Byłam zła , że nie kupił taniego głośniczka JBL, którego nie byłoby szkoda w razie kradzieży.. Byłam zła, aż do momentu jak go pierwszy raz włączyłam.. Jakość dźwięku z niego płynąca jest nieprawdopodobna.. Głośnik nie jest duży ( choć swoje waży) a ma sporą moc i najlepsze brzmienie jakie można sobie wyobrazić w takim maleństwie.. !

Puszczam sobie playlistę Sleep lub nature noise ze Spotify i zanurzam się w dźwiękach natury podczas kąpieli.. Wyciszam się niesamowicie, bo cichy dźwięk otacza mnie zewsząd.. Głośnik puszczony nawet bardzo cicho wydobywa bardzo soczysty i wyraźny dźwięk.. Podczas delegacji muzyka towarzyszy mi w ciągu dnia.. wtedy już słucham czegoś weselszego i szybszego i głośniej..Głośnik ma bardzo dobry akumulator. Kiedy używałam go tylko podczas kąpieli (2h dziennie) wystarczył mi na 1,5 miesiąca.

To wszyscy moi ulubieńcy. A wy jaki sprzęt macie w plecaku podczas podróży??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *