Work Love Travel

Szwajcarski sen.. cz.1

Szwajcarski ser…o ! przepraszam.. sen.. chodziło mi o sen.. 🙂
Nasza pierwsza wspólna delegacja.. Miejsce i czas kiedy wreszcie się odważyłam.. Wyprawa, która zmieniła moje życie!
Poczytajcie o tym tu..
Tymczasem.. oprócz kontekstu i mojej emocjonalnej więzi z tym miejscem pokażę Wam , że jest tam tak pięknie jak we śnie.. I, że mój sentyment do tego miejsca nie bierze się znikąd!

W Szwajcarii mieszkaliśmy niedaleko Jeziora Genewskiego. Dokładniej ujmując około 30 kilometrów w linii prostej w kantonie Fryburg gdzie rozmawia się w języku francuskim.
Wylądowałam w tym miejscu (w znaczeniu przysłowiowym, podróż odbyła się autem) na przełomie marca i kwietnia. Pogoda była przepiękna i temperatury dosyć wysokie. Chyba nie mogłoby być piękniej.. Jakby cały wszechświat chciał mnie przekonać o tym, że to moje powołanie.. Że mam wyjeżdżać z mężem w delegacje..
Ta pierwsza wspólna delegacja trwała koło trzech tygodni więc, krótko.. i autentycznie było mi tam tak dobrze, że nie chciałam wrócić do domu! Zbliżały się Święta Wielkiejnocy i miałam dużą pokusę, by zostać w Szwajcarii jeszcze.. spędzić tam ten wolny czas.. Było mi mało!
Te trzy tygodnie to było głównie moje aklimatyzowanie się i sprawdzanie jak to jest w tej delegacji. Mój mąż pracował do późna więc po jego pracy niewiele udawało nam się zobaczyć.. Jednak nadrabialiśmy w weekendy..
To było krótko po naszym kryzysie i czuliśmy się troszkę jak taka para nastolatków.. Co z resztą zobaczycie na zdjęciach 🙂
Co udało nam się zwiedzić i zobaczyć? Jak były nasze ulubione miejsca..? Zapraszam do relacji poniżej!

Genewa
Nie mogło jej zabraknąć na naszej liście zwiedzania kiedy byliśmy tak blisko. Jedak muszę powiedzieć , że nie zrobiła na mnie jakiegoś oszałamiającego wrażenia.  Dużo bardziej przypadły mi do gustu mniej znane miejscowości.. (w sensie mniej znane dla mnie nie dla okolicznych :))..Ale pewnie nie zwiedziliśmy tego miejsca zbyt uważnie.. Jeśli kiedykolwiek będę miała szansę na zwiedzanie  tego miejsca.. skorzystam.. i wtedy być może.. zakocham się! 🙂
Tu zdjęcia z tego miejsca..

Montreux i Vevey
Z tych miejsc jezioro genewskie wyglądało przepięknie.. Małe miejscowości z dużym deptakiem nad jeziorem.. Sporo ludzi spacerujących, jeżdżących na rowerach.. Super klimat.. Czułam się tu jak na wakacjach i to były miejsca, które odwiedziliśmy najczęściej..

Z ciekawostek.. w Vevey ostatnie lata swojego życia spędził Charles Chaplin a od 25 lat ta miejscowość słynie z festiwalu filmów komediowych..
Montroux zaś słynie z festiwali np.muzyki jazzowej lub sportowych.

Zamek w Gruyeres
Świetnie zachowany średniowieczny zamek w którym zdawało mi się, że żyją ludzie.. Jest tam także muzeum, kościółek, restauracje i sklepiki z pamiątkami.. Bardzo fajne miejsce na niedzielne popołudnie.. Magiczne można by powiedzieć..  Wspominam je z wielkim sentymentem choć nie zwiedzaliśmy wnętrza wizyta w tym zamku zajęła nam całe popołudnie..

A tu co mówi przewodnik..” „Gruyères to niewielkie alpejskie miasteczko w zachodniej Szwajcarii, położone w dolinie rzeki Saane. Główną jego atrakcją turystyczną jest dominujący nad całym miasteczkiem okazały średniowieczny zamek (Château de Gruyères). Jego początki sięgają XI wieku, kiedy to członkowie szlacheckiego rodu Gruyères polecili wybudować tu pierwsze umocnienia. W kolejnych stuleciach były one sukcesywnie powiększane i rozbudowywane. Zamek wielokrotnie zmieniał też swoich właścicieli (w ciągu zaledwie półwiecza było ich aż dziewiętnastu). Pod koniec XV wieku Gruyères nawiedzone zostało przez pożar w czasie którego zniszczona została także znaczna część warowni. Bardzo szybko przystąpiono do jej odbudowy, nadając budowli modny w owym czasie renesansowy styl. W połowie XVI wieku twierdza dostała się we władanie zarządców Fryburga, a później swoją siedzibę maiła tu prefektura. W XIX wieku posiadłość stała się własnością rodzin Bovy i Balland. To właśnie w czasie ich rządów przeprowadzona została gruntowna renowacja zamku która przywróciła mu dawny blask. W latach trzydziestych XX wieku w murach warowni utworzone zostało muzeum, które funkcjonuje tu po dziś dzień. Goście obejrzeć mogą tu m.in. bogatą kolekcję obrazów, liczne gobeliny oraz stare meble z XVI i XVII wieku. Obecnie zamek w Gruyères (obok twierdzy Chillon) stanowi jedną z najokazalszych i najpiękniejszych tego tupu budowli w Szwajcarii. Dodatkową atrakcją związaną z zamkiem jest pokaz produkcji lokalnego sera, odbywający się w nowoczesnej serowni w Prigny (La Maison Gruyères)”  Źródło


Tak.. to nie koniec.. nie będę Wam opowiadać o tych miejscach za dużo mam nadzieję, że zdjęcia dostatecznie Was zachęcą.. 
Szwajcaria jest przepiękna.. i z chęcią do niej wrócę.. po tej delegacji mieliśmy pokusę by tam zamieszkać.. i gdyby trafił się tam jakiś długi projekt lub dobra oferta pracy.. zapewne byśmy właśnie tam teraz żyli.. jednak.. los miał na nas inny plan!  Podbój świata!
Druga część zwiedzania Szwajcarii TUTAJ.

Odpowiedź do artykułu “Szwajcarski sen.. cz.1

  1. Pingback: Szwajcarski sen 2. – Work Love Travel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *