Work Love Travel

101 powodów dlaczego wyjeżdżam wraz z mężem w delegacje!

Ostatnio nie byłam pewna co do istnienia tego bloga.. Dalej nie jestem , ale dam sobie czas..
Za to dziś o tym czego jestem pewna. Jestem pewna, że to co robimy ma sens!
Że wspólne wyjeżdżanie to najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć. Nie jest lekko, ale jesteśmy razem..
Ale w sumie dlaczego wyjeżdżam z mężem?

 

Zapewne poniżej nie znajdzie się dokładnie 101 powodów, ale głęboko wierzę , że jest ich znacznie więcej.. 🙂

Ile znajdzie się tutaj..zobaczymy..

 

  1. Bo kocham..
    Moja decyzja o wyjeżdżaniu była podyktowana miłością do męża. I nie mówię, że żony które nie wyjeżdżają nie kochają.. Ale moja osobista decyzja była z tym właśnie związana. Z miłością. Staliśmy na krawędzi rozwodu.. Musieliśmy znaleźć dla siebie inną drogę, bo ta którą szliśmy nie działała..
  2. Nie umiem inaczej.
    Nie potrafię być weekendową żoną.. Nie potrafię tygodniami czy miesiącami czekać na męża w domu. I choć teraz zdarzają nam się takie osobne delegacje, to biorę je na przetrzymanie.. Zaciskam zęby i walczę.. Ale nie potrafię wytrwać tak długo.. Zamykam się wtedy.. Wyciszam swoje serce.. Żeby nie było bólu i tęsknoty , wyciszam miłość.. może dziwnie to brzmi, ale wiele osób tak robi.. takie samozachowawcze działanie.. Lepiej nie czuć nic niż czuć ból..
  3. Mój mąż nie dba o siebie w delegacji.
    Mój mąż jest człowiekiem świadomym, wie jak ważne jest zdrowe odżywianie i ruch. Ale podczas samotnych delegacji zdarza mu się popadać w stagnację. Życie glonojada.. Praca, dom a w domu nic.. film, gra.. I parówki na śniadanie, obiad i kolację.. Albo kanapki..
    Skoro mój tak ma to Twój pewnie też.. Z resztą.. Wielu mężczyzn widziałam w delegacji 🙂 Niewielu ma energię, by o siebie dbać.. I nie jestem służką i kucharką mojego męża w delegacji.. Nie spędzam całych dni na gotowaniu.. Ale jestem towarzyszem, motywatorem i osobą dla której się ma chcieć.. Mnie się chce dla niego a jemu dla mnie.. tak po prostu!
  4. To nasze życie.
    To nie są tylko delegacje/kontrakty.. to nasze życie. Nie chcieliśmy czekać na życie.. na to by wspólnie być.. Bo wiemy , że można tego nie doczekać.. Żyjemy tu i teraz . Nie za miesiąc, rok, ani za 3 lata jak się „odkujemy”.. TERAZ.
  5. Bo podjęliśmy decyzję.
    Podjęliśmy decyzję, by wspólnie żyć.. To słowo wspólnie jest dla nas ważne. Wspólnie nie oznacza dla mnie weekendu w miesiącu.. Wspólnie nie oznacza dla mnie co jakiś czas. Wspólnie znaczy kiedy tylko się da. I robimy wszystko, by dało się jak najczęściej.
  6. Bo się lubimy.
    Kochać nie znaczy  lubić tak jak lubić nie znaczy kochać.. Uwielbiamy razem spędzać czas. Wspólnie dyskutować, śmiać się czy wygłupiać. I choć jesteśmy różni i szanujemy swoją indywidualność to razem jesteśmy pełnią!
  7. Bo to wpływa na mój rozwój.
    Początkowo myślałam o moim wyjeżdżaniu jak o poświęceniu. Jak o rezygnacji z kariery , przyjaciół .. Prawda jest taka , że ograniczenia są tylko w Naszych głowach. Dzięki wyjazdom  otworzyłam się, rozwinęłam , więcej umiem , więcej wiem i jestem lepszym człowiekiem.
    Podróże dają nam nieograniczone możliwości.. Teraz o tym wiem!
  8. On robi to dla Nas.
    A skoro robi to dla Nas, to i ja się do tego „dołożę”. Chcę być dla niego wsparciem. Nie chcę by się zajechał czy wypalił..
  9. Podróże są fajne!
    To fakt! i zazwyczaj to nie są kurorty turystyczne, ale świat jest piękny i nieodkryty! Wszędzie jest fajnie, wszędzie jest inaczej!
  10. Bo mogę!
    Są żony marynarzy, wojskowych , pilotów itd.. one nie mogą podróżować ze swoimi mężczyznami. Nie mogą ich wspierać.. Dodatkowo jeszcze 20 lat temu możliwości były mniejsze.. A teraz? A teraz świat stoi otworem! Mamy prawo decydowania, podróżowania i życia..!
  11. Bo droga jest wyboista ,ale widoki lepsze:)
    Czyli po co iść na skróty .. życie jest drogą.. niech ta droga będzie najlepsza.. Warto czasem się przemęczyć pod „górkę” dla lepszych widoków.. Dlatego wychodzę poza swoją strefę komfortu, robię rzeczy , których się boję i których nie lubię.. bo wiem , że warto !
  12. Lubię uczestniczyć w życiu męża..
    Znać miejscach w których przebywa nie tylko z opowieści.. Cudownie jest realnie widzieć budynek w którym pracuje i ulice którymi chodzi..
  13. Bo nawet jak mamy się widzieć tylko późno wieczorem, to uważam , że warto..
    Niektórzy twierdzą, że w sumie On przychodzi z pracy je i idzie spać bo zmęczony jest to po co ona tam ma być.. No ja uważam , że jest po co.. Żeby nie kłaść się do pustego łóżka.. Żeby mieć z kim zjeść śniadanie i kolację.. i żeby miał kto umyć zmęczone plecy 😉
    Ja uważam , że każda chwila jest cenna.. bo nigdy nie wiemy, która jest ostatnia..
  14. Bo się zmieniamy.
    Nie chcę obudzić się któregoś dnia i pomyśleć, że nie znam tego mojego męża.. Bo zmienił się podczas nieobecności w domu.. Wiadomo wszyscy się zmieniamy.. stale .. I nawet będąc obok.. ale będąc razem obserwujemy się, mamy wpływ na zmiany i jesteśmy ich częścią..
  15. Bo nie jestem z nim tylko dla pieniędzy.
    Nie jestem tylko utrzymanką męża.. nie chodzi o to by tylko przesyłał mi pieniądze, które w pocie czoła zarobi.. Chodzi o czas, o bycie razem a nie pieniądze.. Wolę bidować w delegacji niż dostawać przelewy.. Delegacja wspólna jest droższą opcją.. Ale lepszą 🙂
  16. Bo razem śpi się lepiej.
    To taka magia, że jak śpię sama gorzej zasypiam i gorzej śpię..
  17. Mamy wsparcie.
    Mamy wsparcie rodziny. Szczególnie mojej mamy , która jest czynnie zaangażowana w nasze wyjazdy. Opiekuje się domem, kotami i ogarnia rzeczywistość jak nas nie ma.
  18. Bo na koniec żałuje się tylko tego czego się nie zrobiło!
    Nie chcę mieć poczucia, że czegoś nie zrobiłam.. a mogłam.. Nie chcę mieć poczucia, że się za mało starałam.. Za mało żyłam..
  19. On jest dla mnie najważniejszy.
    Jest mi najbliższy i najważniejszy. Obiecałam mu, że uczynię wszystko, byśmy wiedli szczęśliwe życie. A nie rzucam słów na wiatr!
  20. Bo złapałam bakcyla!
    Wyjeżdżania , poznawania i tej świeżości nowości..
  21. Wyjeżdżanie pomaga złapać dystans..
    Jak widzimy jak żyją inni ludzie, jakie mają problemy widzimy , że nie jesteśmy sami w tym „okrutnym świecie”.. Poza tym nowa lokalizacja pomaga odświeżyć głowę.
  22. Nie chcę samotności i nie chcę skazywać na samotność.

     

     

  23. Bo dwa to więcej niż jeden.
    Czyli razem jesteśmy silniejsi!
  24. Związek na odległość się nie sprawdza.
    W naszym przypadku nie. Myślę, że ogólnie się nie sprawdza, ale każdy na inny czas działania.. My doszliśmy szybko do tego , że to nie działa.. niektóre pary orientują się, że to nie działa, jak już nie ma czego ratować.. Prowadzenie osobnego życia i podwójnego życia na dłuższą metę nie działa.. Żyjemy w czasach trudnych dla związków..
  25. Bo czasu nie da się odrobić..
    Czas jest jedną z niewielu rzeczy której nie da się odrobić.. Stracony czas nie wróci nigdy..
    Nie da się w tydzień odrobić trzech poprzednich.. Tak jak nie da się wyspać na zapas.. Nie można się wytulić na zapas i na zapas porozmawiać.. I oczywiście, że liczy się jakość czasu a nie ilość , ale choćbyście spędzali najlepszy czas razem.. ten spędzony osobno jest stracony.. stracone są wszystkie niewypowiedziane strachy, stresy, radości i smutki.. Nie o wszystkich da się powiedzieć przez telefon.. nie o wszystkich da się w ogóle powiedzieć.. Życie się toczy na bieżąco i nie zawsze da się je „opowiedzieć”..Wiele razy miałam takie sytuacje , że coś się zdarzyło, ale przez cały dzień nie mogliśmy porozmawiać.. a wieczorem były inne sprawy do omówienia i ograniczony czas na rozmowę.. i o wielu rzeczach mojemu mężowi nie opowiedziałam.. Po tygodniu czy dwóch emocje uleciały i nie było o czym rozmawiać..
  26. Bo o siebie dbamy.
    Będąc ze sobą tak często jak się da dbamy o siebie i się obserwujemy.. Możemy zauważyć niepokojące objawy, zaopiekować się w chorobie czy wesprzeć w trudnej chwili.
  27. Bo czas jest najcenniejszy!
    Czas jest najcenniejszym co możesz podarować. Nie da się go kupić i nie da wynagrodzić.
    Żaden prezent, żadne pieniądze nie zastąpią obecności. Żadne zdjęcie nie zastąpi wspólnie przeżytej chwili.
  28. Dzięki temu jestem silna.
    Kiedyś wydawało mi się , że jestem silna.. Musiałam radzić sobie ze wszystkim.. z całym światem i samotnością.. Dziś wiem, że byłam słaba, bo nie umiałam walczyć o to co najważniejsze.. Wyjazdy i wyzwania umocniły mnie i moje uczucie..
  29. Bo delegacje to nie wakacje.
    Paradoksalnie to w tym momencie olbrzymi plus. Na wakacjach masz ograniczony czas i pole widzenia.. Skupiasz się na innych rzeczach. Ja mieszkam w tych wszystkich miejscach.. Poznaję lokalnych ludzi.. żyję jak oni.. Mam czas na obserwację.. Uwielbiam mieszkać w różnych miejscach na świecie! Wakacje choć uwielbiam nigdy nie zastąpią delegacji.. Podczas delegacji jest pewna rutyna dnia codziennego.. życie.. sprzątanie, gotowanie.. zakupy..
  30. Więcej robię dla siebie.
    Podczas delegacji mam nadmiar czasu i nauczyłam się go wykorzystywać na swoją korzyść. Robię całą masę zdjęć i dzięki temu szlifuję warsztat.. Dużo chodzę i dużo czytam.. Maluję.. myślę.. Mam czas i przewietrzoną głowę.. która może wymyślać nowe rzeczy 🙂
  31. Poznaję nowych ludzi z całego świata.

     

     

  32. Dzięki temu czuję się wolna.
    Kiedy nie wyjeżdżałam czułam się jak w więzieniu.. w więzieniu mojego życia.. Mojej tęsknoty.. Czułam się zmuszona do tego życia.. Że nie mam innego wyjścia.. Choć oczywiście przed ślubem wiedziałam o tym , że tak to życie może wyglądać późniejsze historie dopiero mi pokazały to życie z gorszej strony.. Dzięki temu , że wyjeżdżam z mężem czuję się wolna.. Każdy wyjazd jest moją decyzją.. Często jest tak , że nie wiemy jeszcze czy będę mogła wyjechać z nim a już postanawiam , że jadę.. ! Czasem tak jak teraz pewne sprawy rodzinne i domowe trzymają mnie w domu, ale to też moja decyzja.. Czuję, że odzyskałam kontrolę nad moim życiem! To ja decyduję gdzie i na ile jadę.. !
  33. Jestem odważniejsza.
    Wyjazdy , nowe miejsca, potrawy i ludzie sprawili , że jestem odważniejsza. Trzeba dawać sobie wyzwania.. A ja ich mam pod dostatkiem na wyjazdach.. Dzięki temu jestem odważniejsza i bardziej otwarta! I z każdym wyjazdem uczę się czegoś nowego i radzę sobie z kolejną rzeczą..
  34. Wykonuję swój zawód.
    Teoretycznie wykonuję. Skończyłam socjologię więc czynnie mogę obserwować ludzi w różnych często skrajnych sytuacjach, różne kultury.. Często mogę w rzeczywistości zobaczyć to o czym się uczyłam. To niesamowite!
  35. Nie da się odłożyć życia na później.
    Często słyszę od wyjazdowych par, że to tylko czasowe.. Po czym często mija kilka lat.. Nie da się zacząć żyć kiedyś.. Życie jest teraz.. Nie wiesz co będzie jutro a tym bardziej za kilka lat.. Może się rozstaniecie, może rozchorujecie, jedno z Was może odejść.. a może będzie wojna.. a może koniec świata.. to może dramatyczne.. ale wiesz to? Nigdy nie wiesz ile masz czasu.. Dlatego nie odkładaj najważniejszego na później! Bo później może nie nadejść..
  36. Tworzymy wspólne wspomnienia.
    Nie chcę by mój mąż miał wspomnienia, życie które dzielił z innymi osobami..  Nie chcę, by oglądał świat, uczył się nowych rzeczy , poznawał nowe smaki beze mnie.. I nie dlatego, że chcę go mieć dla siebie..Chcę mu w tym towarzyszyć.. Czy jest coś piękniejszego od wspólnych wspomnień.. Od dzielenie ze sobą ważnych chwil..
    I oczywiście, że każdy z nas ma wspólne wspomnienia.. i nie wszystkie są i będą wspólne.. Ale przeraża mnie sytuacja w której mój mąż ma więcej wspomnień z obcymi ludźmi niż ze mną.. A tak się dzieje jak się spędza ze sobą mało czasu.. Życie się toczy non stop a historie tworzą na każdym kroku..
  37. Ćwiczę język.
    Gdyby nie delegacje nie miałabym gdzie posługiwać się językiem angielskim. Po kilku latach przerwy między końcem mojej pracy w Amerykańskiej firmie gdzie posługiwałam się językiem codziennie a pierwszą daleką delegacją były 4 lata i w ciągu tych 4 lat tak wiele mi uleciało, że potrzebowałam wielu dni i rozmów , by wrócić do płynności..
  38. Jestem częścią jego świata..
    Wcześniej miejsca, które odwiedzał znałam tylko z opowieści i zdjęć. A to coś zupełnie innego!
  39. Jestem częścią jego przyjaciół.
    Współpracownicy Czarka przestali być dla mnie pustymi imionami czy obrazkami.. A ja przestałam być tworem z opowieści.. Wielu z tych ludzi mogę zaliczyć do grona serdecznych znajomych i niektórych nawet przyjaciół.. na których widok pojawia się u mnie uśmiech..
  40. Jestem częścią jego pracy..
    Wielokrotnie podczas delegacji ja także byłam zaproszona na różne imprezy czy wycieczki nawet jeśli były organizowane tylko dla pracowników.  Podczas zwykłych wyjść coś zjeść po pracy czy na piwo zawsze jestem w centrum rozmów o pracy i prób rozwiązania problemów związanych z projektem. Zazwyczaj większości nie rozumiem, ale cierpliwie słucham. To niesamowite mieć możliwość bycie po drugiej strony barykady. Móc zrozumieć proces i próbować sobie wyobrazić to wszystko o czym mówią.
  41. Dzięki temu zwiedzam i poznaję miejsca do których nigdy bym nie dotarła..
    Nigdy nie dotarłabym do małej Japońskiej wioski w której znalazłam swoje serce i dom.. Nigdy nie dotarłabym pewnie do Kapsztadu, ani do Holandii a już na pewno do Niemiec. 🙂
  42. Odwiedzam jeszcze więcej nowych miejsc!
    Poza tymi do których kieruje nas kontrakt jest cała masa miejsc , które odwiedziliśmy przy okazji.. Belgia, Luksemburg, Francja, Połowa Holandii, wiele miejsc w Niemczech..
  43. Dzięki wyjazdom zrozumiałam jak ciężko czasem mu jest..

     

     

  44. Jestem najlepszym przewodnikiem i poszukiwaczem przygód!
    Beze mnie mój mąż nie ma motywacji do wyjścia.. a szukanie atrakcji w okolicy zupełnie mu nie idzie.. Dlatego ma mnie! Ja mam zawsze głowę pełną pomysłów! A wyszukiwanie fajnych i ciekawych miejsc to moja pasja!
  45. Razem jest weselej.
    To logiczne.. Czasem któreś z nas nie ma humoru, jest przygnębione.. Wtedy jest ta druga osoba która wspomoże.. a czasem po prostu fajniej zrobić coś śmiesznego razem 🙂 w pojedynkę to nie to samo.. nie ma kto się śmiać z Twojego żartu, nikt nie wspiera głupawki..
  46. To płynie z głębi mojego serca.
    Czuję, że chcę być z moim mężem nawet jak jest na końcu świata.. Wcześniej był we mnie strach. Jak się go pozbyłam wszystko stało się prostsze.. Tak czuję i tak robię.
  47. Lubię iść pod prąd.
    Zawsze lubiłam niestandardowe rozwiązania, nie lubiłam się dopasowywać .. Zawsze chciałam zachować swoją unikatowość i lubiłam ją podkreślać. Teraz po prostu znalazłam swoją unikatową drogę.
  48. Bo czemu nie?
    No właśnie czemu?? Nie ma żadnego  powodu, którego nie da się rozwiązać dla którego nie mogłabym jechać z mężem.
  49. Nie lubię czekać.
    Ani na męża ani na lepsze czasy.
  50. Świat stoi otworem!
    Żyjemy w czasach kiedy kobiety są wolne i mogą za siebie decydować a także kiedy podróż jest tak prosta jak jeszcze nigdy.
  51. Uwielbiam ten dreszczyk emocji, który towarzyszy delegacjom.
    Nie można go porównać do niczego innego! Żaden inny wyjazd nie obfituje w tak wiele emocji!
  52. Delegacja daje całkiem inne spojrzenie.
    Żaden wyjazd nie daje tak szerokiego spojrzenia na dane miejsce.. Żaden inny nie daje tak dużych możliwości obserwacji ludzi.. Mieszkanie wśród lokalnej ludności to całkiem inna sprawa niż mieszkanie w hotelu!

Jak będą mi wpadać do głowy nowe powody będę uzupełniać tą listę.. 🙂

 

A tu Nasze wspólne delegacyjne podróże..

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *