Work Love Travel

Małomiasteczkowe niemieckie życie.

Podczas naszych delegacji do Niemiec najczęściej zdarza nam się żyć w małym niemieckim miasteczku niedaleko Dusseldorf. I bardzo sobie to życie chwalę.
Te nasze małe miasteczko  jest bardzo zielone, otoczone lasami co dale nam możliwość leśnej rekreacji. Trzy dni w tygodniu na rynku jest targ gdzie lokalni rolnicy i przedsiębiorcy sprzedają swoje wyroby, owoce i warzywa.
Co prawda w naszym miasteczku populacja jest raczej starsza niż młodsza, ale to nam zupełnie nie przeszkadza , bo panuje w Nim spokój i cisza.

 

Jak wygląda takie moje życie w takim małym miasteczku?

Zależy od tego gdzie mieszkam. Niby jedno małe miasteczko a mieszkaliśmy już w pięciu zupełnie różnych lokalizacjach.
A więc jak mieszkałam blisko lasu mój czas kręcił się wokół niego. Spacerowałam, jeździłam na rowerze. A w domu mój czas opływał na wypiekach .
Jak mieszkałam blisko parku, jeziorka i zamku to właśnie tam spędzałam czas..
A jak mieszkałam blisko rynku to przechadzałam się uliczkami, robiłam zakupy i obserwowałam życie mieszkańców.
W dzień robili zakupy a wieczorem w tym samym miejscu w którym z rana stała sałata i jaja pojawiały się stoliki  i ożywało życie towarzyskie. Mieszkańcy wychodzili szczególnie w weekendy spotkać się ze znajomymi, usiąść przy lokalnym piwie, podyskutować i się pośmiać. Przyjemnie spacerowało się przy tych gwarnych stolikach. Widząc jak ludzie cieszą się rozmową i swoją obecnością. Widać było , że się znają. Tak domowo na tym rynku się robiło.. Tak.. małomiasteczkowo!
Jako , że miasteczko jest małe i chodzisz do tej samej piekarni niemal codziennie to Pani pamięta, że lubisz chałkę drożdżową , której nazwy nie umiesz wymówić..Pani ze spożywczaka uśmiecha się na Twoje wejście.. Lubie taką atmosferę.. Lubię życzliwość między ludźmi i ich troskę o siebie. A tak w małych miasteczkach jest.. Ludzie się znają, do siebie uśmiechają!

Wiem , że krąży wiele niepochlebnych opinii na temat Niemców, ale muszę powiedzieć , że nigdy nie spotkało mnie tam nic złego. Nie zdarzyła nam się żadna nieprzyjemność. Wszyscy ludzie, których spotykaliśmy byli życzliwi i mili.
Jednakże mieszkając w Niemczech trzeba wiedzieć, że żyje się tam inaczej.
Niemcy szanują zasady i bardzo chętnie je egzekwuje. Wielu z nich nie znam, wielu nie pamiętam , ale najważniejsze jest takie, że nie ma czegoś takiego jak „wolność Tomku w swoim domku”. Takie coś nie istnieje. Jesteś częścią społeczności i musisz przestrzegać zasad panujących w bloku, na osiedlu, i takich ogólnych( które są inne niż u nas)..
Jakie one są?

  1. nie można suszyć prania na zewnątrz. Chyba, że żaden sąsiad go nie widzi. Nie ma czegoś takiego, że wywiesisz sobie pranie czy pościel do przewietrzenia na balkonie, który wychodzi na ogród sąsiada. Kiedy tylko sąsiad będzie je widział ( z okna, podjazdu, ogrodu..) zapuka do Twoich drzwi i grzecznie poprosi o jego usunięcie.
    To tyczy się wszystkich rzeczy jakie mogą potencjalnie mu przeszkadzać.
    Nasz znajomy postawił kiedyś małą lodówkę na balkon, bo za kilka dni miała być zabrana przez śmieciarzy. Nie stała na balkonie nawet dnia ,bo sąsiad uznał , że taki widok mu przeszkadza.. I lodówkę trzeba było postawić w takim miejscu , by mu nie przeszkadzała. (mieszkania są wynajmowane więc kłótnia nie jest rozwiązaniem)
  2. Grill bez ognia. Jak sąsiad zobaczy dym idący z Twojego ogrodu wezwie straż. Nie ważne czy wie czy nie , że ten dym to tylko efekt twojego głodu i chęci zjedzenia mięsiwka.
  3. Cisza nie tylko nocna!
    W Niemczech cisza i komfort innych mieszkańców są istotne więc zanim puścisz ulubioną muzykę na pełen regulator przygotuj się na wizytę sąsiada.
    Nasz znajomy mieszkający w Niemczech już dobre 30 lat opowiadał Nam , że wiele lat temu w jego bloku była zasada (w regulaminie!) , ze nie można spuszczać wody i się kąpać po godzinie 22…
  4. Pranie w pralni. We wszystkich miejscach ( oprócz jednego) jakich mieszkaliśmy w piwnicach są zbudowane pralnie. Każdy miał swoją pralkę albo na prąd ( po kluczykiem) albo na monety. I jak zapewne się domyślacie skoro nie można suszyć prania , zawsze są suszarki bębnowe.
  5. Parkowanie na zakazie jest drogie.
    Podczas pobytu w Hamburgu 2 razy odholowali nam auto a raz motocykl. Oznaczenia na naszej remontowanej ulicy były tak niejasne, że dwa razy nam się nie udało. Rano przychodzi ekipa i pierwsze co robi to dzwoni po holowanie auta.. Nie polecam, dosyć droga impreza. I sporo stresu. Zawsze parkujcie w wyznaczonych do tego miejscach , bo inaczej macie gwarancję wycieczki na parking policyjny…
  6. Napoje w zwrotnych butelkach. Ciężko znaleźć napoje takie jak woda, cola w normalnych butelkach. Zazwyczaj są sprzedawane takie w grubych szklanych lub plastikowych butelkach zwrotnych , które Niemcy kupują w całych skrzyniach i tak samo zwracają do sklepu w punkcie recyklingu.

Oczywiście wszystko zależy w jakim  miejscu mieszkasz i jakie osoby Cię otaczają.. Niemcy także się zmieniają poprzez duży napływ i wpływ Turków i innych narodów nie traktujących zasad aż tak dosadnie.

 

Bliskość lotniska była widoczna i słyszalna.

Zieleń z naszego balkonu

Dusseldorf , który odwiedzaliśmy bardzo często. osiedle w samym centrum naszego miasteczka..

 

A Wy wolicie życie w dużych czy małych miasteczkach??

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *