Work Love Travel

Turystyka a wyjazd do pracy.

Różnica między wyjazdem wakacyjnym a delegacyjnym jest jak między Porsche a Fiatem  🙂
Łączy je to , że są autami, dzieli wszystko inne 🙂 Choć jedno i drugie ma swoich zwolenników.

Nie będę się tu rozwodzić. Delegacje to nie wakacje. I choć kontrakty „rzucały” nas w ciekawe rejony, ciężko się nimi cieszyć po 12 (a zdarzało się i  prawie 20!!)  godzinach pracy lub jak w moim przypadku siedząc samotnie w domu między praniem a gotowaniem..

  1. Delegacje to nie wakacje. Powyżej chyba jasno to wytłumaczyłam. My normalnie żyjemy choć czasem  na drugim krańcu Ziemi.
  2. Praca. To największa różnica. Na wakacje jedziesz, by odpocząć a nie pracować.. Nawet Ci co pracują zdalnie, układają sobie tak plan , by większość czasu raczej wypoczywać.. Mój mąż chodzi do pracy minimum 5 razy w tygodniu, zazwyczaj 6 a zdarza się i 7. Spędza w pracy wiele godzin. Jest to praca wyczerpująca fizycznie choć przede wszystkim umysłowo.
  3. Limitowany czas. Poprzez powyższe mamy limitowany czas na relaks i zwiedzanie. Zazwyczaj są to weekendy. Oczywiście mogę samotnie zwiedzać, ale jaka to przyjemność kiedy wiesz, że Twój ukochany haruje w pracy.. Też oboje chcemy zobaczyć pewne miejsca.. Więc w tygodniu ja szwendam się po okolicy a weekendami wypuszczamy się dalej.  W RPA nawet „okolicę” miałam zawężoną ze względu na bezpieczeństwo..
  4. Dalsze rejony są niedostępne ze względu na limitowany czas. Na zwiedzanie mamy maksymalnie 2 dni więc dalsze podróże odpadają. Wyjątkiem był tydzień jaki spędziliśmy w Tokio- cała firma miała urlop i woleliśmy go spędzić w Japonii.
  5. Jesteśmy skazani na miejsce. Tam gdzie jest kontrakt , tam my. Wiadomo , że kierunek na wakacje jest wybierany z wielkim pietyzmem jeśli chodzi o delegację My nie mamy wyboru. Co prawda mieliśmy dużo szczęścia i narzekać nie możemy 🙂 z resztą każda podróż ucząca a każde miejsce jest ciekawe.
  6. Termin wyjazdu. Na termin wyjazdu na wakacje wybierasz zapewne miesiąc wakacyjny lub zimowy jeśli chcesz się troszkę ogrzać. My nie mamy wpływu na termin wyjazdu. Łącznie z tym , że raz do RPA polecieliśmy niecałe trzy dni po tym jak się o tym dowiedzieliśmy!
    Do Kapsztadu lecieliśmy także w nasze lato gdzie w tym czasie panowała zima!
    Dopiero podczas ostatniego wyjazdu do Japonii zobaczyłam kwitnące wiśnie.. Wcześniejsze terminy omijały ten termin..
  7. Zakwaterowanie. Na wakacjach śpisz zapewne w miłym hoteliku z pełnym lub częściowym wyżywieniem… My mamy mieszkanie i żywimy się sami. Choć oczywiście często wychodzimy na miasto śniadanko musimy zrobić sobie sami:) Do tego dochodzi pranie, sprzątanie i inne normalne życiowe sprawy, którymi na wakacjach się nie przejmujesz.
  8. Czas. Tu największa różnica. My przebywamy w danym miejscu najmniej dwa tygodnie, a ty na swoich wakacjach zapewne maksymalnie tyle. Nasze wyjazdy do Japonii trwały kolejno 4, 3, 2, 2 miesięcy.. Wspólne oczywiście. Mój mąż był dłużej .
  9. Obserwacja życia. Będąc tak długo w danym miejscu. Mieszkając z dala od turystów ( nawet w turystycznym miejscu) możemy obserwować normalne życie lokalsów. To najpiękniejsze doświadczenie!!!
  10. Zwiedzanie mało uczęszczany miejsc. Podczas dłuższego pobytu często zdarza nam się zwiedzać mało uczęszczane miejsca. Takie na które normalny turysta, by się nie zdecydował lub do których , by nie dotarł !

 

I choć delegacja to nie wakacje czasem przez małą chwilę możemy się tak poczuć..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A teraz „życie”..

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Odpowiedź do artykułu “Turystyka a wyjazd do pracy.

  1. Pingback: Nie jesteśmy zwykłym blogiem podróżniczym.. – Work Love Travel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *